Jeszcze kilkanaście lat temu placówki bankowe były wszędzie. Spacerując po centrum większego miasta, można było natrafić na ich szyldy co kilkadziesiąt metrów, a w mniejszych miejscowościach niemal na każdym rynku działały dwa, trzy oddziały. W ciągu kilkunastu lat z mapy Polski zniknęła jednak co trzecia placówka, w której można było osobiście załatwić sprawy finansowe.
W szczytowym momencie, około 2009 roku, w Polsce było prawie czternaście tysięcy placówek bankowych. Dziś pozostało ich 9,6 tys. Placówek wciąż ubywa, ale już nie w takim tempie jak w ostatnich latach. W ciągu minionego roku rynek zmniejszył się o kolejne 200 placówek – podaje danych Komisja Nadzoru Finansowego.
Dlaczego banki zamykają placówki? Powodów jest kilka i wszystkie są łatwe do zrozumienia. Po pierwsze, klienci masowo przenieśli się do internetu. Dziś większość codziennych spraw załatwia się w aplikacji mobilnej albo w bankowości internetowej. Przelew, płatność rachunku, otwarcie lokaty czy nawet wzięcie kredytu można zrobić samodzielnie w telefonie. Skoro ludzie coraz rzadziej odwiedzają oddziały, banki nie widzą sensu utrzymywania tak dużej sieci.
Po drugie, koszty utrzymania placówek rosną. Czynsze, energia, pensje pracowników – to wszystko drożeje. Banki wolą przeznaczać pieniądze na rozwój aplikacji i nowoczesnych systemów online, które są tańsze w obsłudze i dostępne dla klientów przez całą dobę. Po trzecie, zmieniła się rola oddziału. Dawniej to tam wpłacało się i wypłacało gotówkę. Dziś te czynności przejęły bankomaty i wpłatomaty, a oddziały służą przede wszystkim do spraw trudniejszych i bardziej złożonych: kredytów hipotecznych, doradztwa inwestycyjnego, negocjacji z firmami. Skoro oddział pełni funkcję specjalistyczną, nie musi być na każdym rogu.
Czwartym czynnikiem jest stopniowy spadek znaczenia gotówki. Choć wielu Polaków wciąż lubi płacić banknotami, rośnie udział transakcji kartowych, płatności telefonem i Blikiem. Mniej gotówki oznacza mniejsze zapotrzebowanie na kasy w oddziałach, a tym samym mniej placówek.
#bank #banki #bankowość #pieniądze #finanse #płatność #gotówka #przelew #przelewy
W szczytowym momencie, około 2009 roku, w Polsce było prawie czternaście tysięcy placówek bankowych. Dziś pozostało ich 9,6 tys. Placówek wciąż ubywa, ale już nie w takim tempie jak w ostatnich latach. W ciągu minionego roku rynek zmniejszył się o kolejne 200 placówek – podaje danych Komisja Nadzoru Finansowego.
Dlaczego banki zamykają placówki? Powodów jest kilka i wszystkie są łatwe do zrozumienia. Po pierwsze, klienci masowo przenieśli się do internetu. Dziś większość codziennych spraw załatwia się w aplikacji mobilnej albo w bankowości internetowej. Przelew, płatność rachunku, otwarcie lokaty czy nawet wzięcie kredytu można zrobić samodzielnie w telefonie. Skoro ludzie coraz rzadziej odwiedzają oddziały, banki nie widzą sensu utrzymywania tak dużej sieci.
Po drugie, koszty utrzymania placówek rosną. Czynsze, energia, pensje pracowników – to wszystko drożeje. Banki wolą przeznaczać pieniądze na rozwój aplikacji i nowoczesnych systemów online, które są tańsze w obsłudze i dostępne dla klientów przez całą dobę. Po trzecie, zmieniła się rola oddziału. Dawniej to tam wpłacało się i wypłacało gotówkę. Dziś te czynności przejęły bankomaty i wpłatomaty, a oddziały służą przede wszystkim do spraw trudniejszych i bardziej złożonych: kredytów hipotecznych, doradztwa inwestycyjnego, negocjacji z firmami. Skoro oddział pełni funkcję specjalistyczną, nie musi być na każdym rogu.
Czwartym czynnikiem jest stopniowy spadek znaczenia gotówki. Choć wielu Polaków wciąż lubi płacić banknotami, rośnie udział transakcji kartowych, płatności telefonem i Blikiem. Mniej gotówki oznacza mniejsze zapotrzebowanie na kasy w oddziałach, a tym samym mniej placówek.
#bank #banki #bankowość #pieniądze #finanse #płatność #gotówka #przelew #przelewy
- Категория
- Банки кредиты
Комментариев нет.









